czwartek, 4 grudnia 2014

Dwie kreski na teście ciążowym :)

Ja gdy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, przyznam się że byłam trochę wystraszona. Ale po chwili się ucieszyłam mam już 27 lat więc czułam się gotowa na dziecko. Chociaż lekki lęk się pojawił czy sobie poradzę ze wszystkim. Nowa sytłacja i wszystko będzie się kręciło w koło tego małego człowieczka.
Pamiętam że tego dnia gdy zrobiłam test gotowałam gulasz, wyszedł bardzo dobry zjadłam pełniutki talerz tyle samo co mój K albo może i więcej był to 14 styczeń :) a na drugi dzień dzidziuś dał mi trochę w kość. Już w nocy gdy wstałam do łazienki zemdlałam w łazience w której się zamknęłam i mój K musiał kombinować żeby otworzyć drzwi. I od tego dnia wszystko się zaczęło. Wymiotowałam kilka razy dziennie często do południa nie wychodziłam z domu wyglądałam jak zombi... Śmiesznie to brzmi ale tak było. Czułam się tak żle już do końca ciąży, jeszcze po porodzie wymiotowałam i w dniu porodu też. Bardzo żle znosiłam ciąże jak komuś opowiadałam to mało kto mi wierzył.Gdy rozmawiałam z jakąś znajomą twierdziła że znosi bardzo dobrze, zazdrościłam.

Ciąża zmieniła bardzo wiele w moim życiu, i jak ktoś mówi że dziecko nic nie zmienia to nigdy w to nie uwierzę. Mieliśmy z moim K brać ślub na drugi rok, dzidziuś to zmienił wzieliśmy cywilny już w kwietniu. Nie chciałam zmieniać daty kościelnego z powodu moich mdłości które nie zamierzały mnie opuścić. Zamiast nowego samochodu kupiliśmy dom remont trwa nadal. Stwierdziliśmy że dom gdy ma pojawić się dziecko jest dużo lepszą inwestycja. W aucie z dzieckiem nie zamieszkamy.
Gdy urodziła się nasz syn i usłyszałam jego płacz popłakałam się tak samo mój K. Jedne spojrzenie na nasze maleństwo i zapomniałam o ciężko przebiegającej ciąży. Ciężko przebiegającej na szczęście tylko dla mnie z dzidziusiem było wszystko dobrze. Dostał 10 punktów warzył 3760 i mierzył 58cm :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz